Po wielu latach próbowałem żyć z mężczyzną. Wytrzymałem tylko dwa tygodnie.

Cześć,

Nazywam się Anita, mam 60 lat, z czego 15 ostatnich jest rozwiedzionych i od tego czasu nie mieszkam z nikim. Jakiś czas temu spotkałem człowieka, który wydawał mi się schludnym, uczciwym i przyzwoitym człowiekiem. Postanowiliśmy zamieszkać razem w moim domu, aby czuć się bardziej komfortowo.

Zaczęliśmy żyć, na początku wszystko było w porządku, ale potem zaczął się horror. Pracowałem w fabryce, miałem standardowy harmonogram. A mój kochany pracował dla siebie, mógł przychodzić i wychodzić z domu, kiedy tylko chciał. Zwykle gotowałam w weekendy, sprzątałam w tym samym czasie. W inne dni po prostu brakowało czasu.

Pewnego dnia wracam z pracy i zastaję zlew pełen brudnych naczyń, a co najgorsze, nie ma już jedzenia. I był zdenerwowany, kiedy zapytałem go, dlaczego nic mi nie zostawił.

Bardzo ostrożnie zasugerowałem, żeby posprzątał dom, ale powiedział mi, że kobieta powinna się tym zająć. Szczerze, raz wróciłam z pracy i dom wyglądał czysto. Ale kiedy przyjrzałem się bliżej, zdałem sobie sprawę, że sprzątał tylko w miejscach, które się wyróżniają, odkurzając tylko na środku pokoju, nie zaglądając pod kanapę i zamiatając okruchów pod dywan.

Niektórzy mogą powiedzieć, że jestem zbyt pretensjonalna, ale pomyślałem, dlaczego go potrzebuję? Idź do pracy, przygotuj mu posiłek, posprzątaj po nim iw końcu bądź usatysfakcjonowany.

Kiedy mu powiedziałem, że musi czasem posprzątać dom i gotować, a wiesz, co mi powiedział? – “Nie jestem gospodarzem, ale gościem tutaj i nie zamierzam niczego inwestować w twoje mieszkanie.”

Żyłem tak tylko 2 tygodnie, ale to wystarczyło, żeby zrozumieć, że do końca życia nikogo nie potrzebuję.

Czytaj więcej: 8 błędów, których nie musisz popełniać, jeśli masz ponad 50 lat!